motorcycle-racer-597913_1920

Czy kupić ochraniacze motocyklowe na kolana?

Rozważania o tym, czy potrzebne są  ochraniacze motocyklowe na kolana należy zacząć od stwierdzenia, że podczas wypadku kończyny dolne są najbardziej zagrożoną partią ciała motocyklisty. Szacuje się, że w wyniku wypadku 35% motocyklistów doznaje urazu nóg. To 2 razy więcej niż urazów głowy.

Jeżeli komuś wydaje się, że nie musi chronić nóg bo jeździ powoli, proponuję mały eksperyment: niech ta osoba odważy się kopnąć ścianę kolanem. A potem niech wyobrazi sobie, co  się stanie, podczas wypadku nawet przy „głupich” 30km/h.

Można sobie tłumaczyć, że przecież jeździ się powoli i bezpiecznie. Załóżmy, że to prawda. Statystyki mówią, że kierujący motorami rzadko są sprawcami wypadków (3%). To znacznie lepszy wynik niż np. rowerzyści (6%). W 77% przypadków sprawcą jest kierowca osobówki. Nie ma więc co liczyć na swoje umiejętności, kiedy w jednoślad uderzy ciężkie auto. Motor nie ma stref zgniotu i jedyną realną ochroną jest strój kierowcy.

Siły

Jest cała masa sił działających na kolano podczas wypadku. Są tutaj ogromne przeciążenia, które chwilowo przekraczają 20G. Taka siła jest dla nas niewyobrażalna i może ona zrobić co chce z naszym ciałem. Bardzo często dochodzi do skręcania stawów w nienaturalny sposób, a w konsekwencji do zerwania ścięgien czy uszkodzenia tkanek miękkich.

Uderzenia o twarde przedmioty jak zbiornik paliwa, asfalt czy krawężnik to następne zagrożenie. Ochraniacz ma pochłonąć jak największą część energii, a pozostałą rozproszyć na jak największej powierzchni.  Duża siła skierowana w jeden punkt łamie kości, co może zakończyć się trwałym kalectwem.

Nie można też zapomnieć o szlifie. Cywilne ubrania szybko zostaną zdarte i nieosłonięte ciało będzie pokryte trudnymi do gojenia ranami, czasem głębokimi do samej kości, które pozostawią po sobie szpecące blizny.

Ale nie o to chodzi aby straszyć, tylko o to, aby pokazać, że nie ma sensu oszczędzać na ochronie kolan czy innych części ciała. Odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi – tak warto, nawet do krótkich tras.

moto-cross-214928_1280

Ochraniacze

Często spotykam się z nierozgarnięciem w temacie. Ludzie jeżdżą w normalnych spodniach, a czasem nawet krótkich, bo tak im wygodniej, bo nie mają jak przebrać się w pracy, bo to tylko 125ccm.

Czasem dla świętego spokoju kupują najtańszy zestaw ochraniaczy, który nadaje się bardziej na rolki niż motor czy nawet skuter. Pamiętajcie, że na drodze poruszamy się z prędkością co najmniej 50 km/h, motor to jakieś 200kg, samochód to 1500kg – tutaj siły działające podczas wypadku są znacznie większe i trzeba zaopatrzyć się w przebadany sprzęt, który posiada atesty.

Popularne są proste ochraniacze, które zakłada się na kolana a potem mocuje taśmami. Mają one swoich zwolenników i przeciwników. Najważniejszą zaletą jest cena – już za 150zł można znaleźć solidny model. Ich przeciwnicy argumentują, że chronią tylko kawałek nogi i mogą się zsunąć podczas szlifu. To ostatnie jest prawdą – nawet markowe zabezpieczenie może się obrócić lub spaść z kolana, jeżeli będzie założone na nogawkę spodni. A to jest częsta metoda noszenia. Kupujący liczą na to, że będą mogli szybko zdjąć zabezpieczenie po przyjeździe do pracy.

Lepszym rozwiązaniem wydają się spodnie motocyklowe. Jeżeli komuś zależy na cywilnym wyglądzie, ma do wyboru całą masę dżinsów.  Mają specjalną kieszonkę na protektory, która zabezpiecza przed zmianą położenia, a jednocześnie umożliwia łatwe wyjęcie ich. Sam materiał jest gruby i odporny na ścieranie, a dodatkowo w newralgicznych miejscach spodnie są podszyte kewlarowym materiałem.

Interesujące są ortezy. To rodzaj egzoszkieletu używany głównie przez fanów terenowych motocykli. Za komplet przyjdzie zapłacić dwa tysiące złotych. Bardzo dużo, ale jednocześnie poziom zabezpieczenia tłumaczy cenę. Orteza chroni kolano przed uderzeniem z wielu stron, dodatkowo stabilizuje je. Dzięki temu nie skręca się ono na boki, ani nie dochodzi do przeprostu. Wielu kierowców skarży się na niewygodę, ciężar oraz ograniczenie swobody ruchów, ale to mniej istotny aspekt.